Karpacki Przegląd Społeczno-Kulturalny nr. 1 (40) 2020

Karpacki Przegląd Społeczno-Kulturalny nr. 1 (40) 2020

Image

Karpacki Przegląd Społeczno-Kulturalny Nr 1 (40) 2020

Ten numer Karpackiego Przeglądu Społeczno- Kulturalnego wypełniają niezwykłe historie z pogranicza etnografii, sztuki i samej historii. Nawet jednodniowa wyprawa do wsi Kuty, kiedyś na obrzeżach I Rzeczpospolitej, obecnie na granicy Ukrainy i Rumunii, to sięganie do dawnych wieków (zwiedzanie zapomnianych cmentarzy: żydowskiego oraz ormiańskiego), a zarazem „dotknięcie” tej najnowszej z wieku XX. To miejsce, w którym po raz ostatni zebrał się rząd II RP w 1939 r. przed udaniem się na wojenną emigrację. O tych niezwykłych historiach związanych z górami ciekawie opowiada Wiesław Banach, były dyrektor Muzeum Historycznego w Sanoku. A o muzyce nie tyle opowiada, co gra w Wierchowynie w Muzeum Huculskich Instrumentów i Huculszczyzny Romana Kumłyka córka założyciela Natalia. Jej perfekcja wykonania utworów na różnych instrumentach zaskakuje tym bardziej, że gry na nich uczyła się… samodzielnie.
Karpaty to także zabytki o często skomplikowanej historii, pełnej zniszczeń, a zarazem nieustannej odbudowy. Tak było w przypadku niewielkiego klasztoru karmelitów we wsi Sąsiadowice na Ukrainie, a także jest w modrzewiowym kościele w bieszczadzkiej Średniej Wsi. Mimo tylu wieków wojen, pożarów i innych zagrożeń przetrwał, jak i wypełniające go dzieła sztuki krośnieńskiego baroku. Zdecydowanie mniej szczęścia miały tak liczne kiedyś bieszczadzkie zamki i dwory. Na tym obszarze dominowała drobna własność ziemska i dwory znajdowały się w niemal każdej miejscowości. A do naszych czasów przetrwało ich zaledwie… siedem. Pozostały po nich jedynie fundamenty, ale ślady ich dawnej świetności pozostały na archiwalnych zdjęciach. Podobny los spotkał bieszczadzką wieś Sianki, jeden z najszybciej rozwijających się kurortów w czasach II Rzeczpospolitej. Po wytyczeniu nowej granicy pomiędzy PRL a ZSRR utknęła ona na jej środku, w efekcie czego rozebrano zabudowę, a ludność wysiedlono.
Nie mogło zabraknąć także historii z cyklu o karpackich beskidnikach. Tym razem dotyczy ona najsłynniejszego łemkowskiego zbója Andrija Sawki.